Jak to się postępuje z członkami w partii?

autor Jan Z.T. (sierpień 2007 r)
(zapiska nr 21)


Weżmy np. z ostatniej chwili partię LPR w której to jej członkowie dowiadują się nagle (z mediów) o połączeniu się z inną partią (Samoobrona) a nawet powstaniu z tego połączenia nowej. Ciekawe jak to ma się do statutu tej partii LPR czy Samoobrony. Poszukałem trochę i znalazłem np. statut partii LPR i pisze tam jak wół, cytuję:

"Rozwiązanie Ligi może nastąpić w drodze uchwały Kongresu, podjętej większością co najmniej 3/4 głosów.." czy z paragrafem następnym czyli 104 cytuję:

"Połączenie się Ligi z inną partią lub innymi partiami może nastąpić w drodze uchwały Kongresu
2-parg. 103 stosuje się odpowiednio"

Czy w takim wypadku połączenia się dwóch partii o całkowicie różnych ideologiach, jednej o charakterze narodowym a drugiej raczej o zabarwieniu socjalistycznym nie spowoduje powstania wybuchowej mieszanki socjalistyczno-narodowej? Czy liderzy (głównie dwaj ogólnie znani) i kierownictwo partyjne obu partii nie powinno najpierw uzyskać legitymacji do działania w tej sprawie od szarych członków partyjnych z co najmniej ich znaczną większością, a dopiero z takim poparciem forsować program zjednoczeniowy z inną partią. Rozumiem starą zasadę, że "nie obecni nie maja racji" (w domyśle w Sejmie RP) a czy pragmatyzm polityczny liderów musi górować ponad wszystko, bez głosu tych z dołu.
Partia żeby była silna musi być silna nie tylko wyłącznie poprzez swoich liderów ale poprzez jej członków. Silna pozycja szarego członka partii w życiu publicznym uzyskana czy to w wyniku poparcia partyjnego czy osiągnięta własnym sumptem w zależności od swojej postawy moralnej i zdolności stanowi w całej swej masie o sile i pozycji moralnej takiej Partii w danym kraju (świetnym przykładem jest tutaj PSL, który nawet gdyby się nie dostał de Sejmu w nadchodzących wyborach to i tak przetrwa do następnych dzięki wysokiej pozycji w życiu publicznym poszczególnych jej szarych członków). Jeżeli tak liderzy partyjni nie postępują to mamy do czynienia z tworzeniem się tzw. partii medialnych (znane ogółowi wyborców twarze z mediów), która w zasadzie nie potrzebuje członków partyjnych (poza nieliczną grupą). Co gorsze w przypadku tak wszech obecnej dominacji ośrodków medialnych w kraju czy na świecie (wg mnie) występuje negatywny trend odchodzenia od wzoru partii typu XIX czy XX wieku z szerzą członków na rzecz właśnie takich "partyjek medialnych" jakim się stała przedstawiona w przykładzie LPR. W zasadzie to nie muszą ich mieć bo przy dzisiejszym rozpowszechnionemu dostępie do informacji przez wyborców i dostatecznie zasobnemu portfelowi partyjnemu, takie partie mogą skutecznie wygrywać każde wybory. Liczy się dobrze opakowany "produkt" i umiejętności jego sprzedaży (kłaniają się podstawy marketingu gospodarczego).
W dzisiejszych czasach Partia która czy poprzez zasobny "swój portfel" czy w inny ale skuteczny sposób nie ma realnego wpływu na środki przekazu, przegrywa. Przypomina mi to pewien ale dość charakterystyczny fakt z niedawnej historii w Rosji podczas sławetnych wydarzeń dokonanych przez śp. prezydenta Rosji Jelcyna i jego ludzi. Pierwszą sprawą jaką musieli dokonać to opanować państwową stację telewizyjną w Moskwie. Jeżeli by im się to nie udało to prawdopodobnie p. Jelcyn nie zostałby prezydentem i nie nastąpiłyby późniejsze zmiany. Wynika z tego smutny wniosek, że rządzący nami stali się lub może stają się na dziś dzień świetnymi menadżerami niczym się nie różniący od swych kolegów w innych branżach świata kapitalistycznego (cel uświęca środki oby tylko dopuszczalne prawem) z tą tylko różnicą, że może w niedługim czasie Ci menadżerowie mając wpływ na tworzenie prawa tak go usankcjonują, że przemienią się na wzór XVIII wiecznej oświeconej współczesną arystokrację. Zapewne następnym ich krokiem będzie dziedziczność (co już przerabiamy sensu stricte w wielu dziedzinach życia społecznego w postaci ograniczania dostępu do wielu zawodów, które poprzez różne ustawowe licencje, uprawnienia czy bzdurne aplikacje, praktyki itp. nie dopuszczają nowych świetnie wyuczonych ludzi do zawodu). W dziejach ludzkości w określonym czasookresie zawsze jest przerabiany ten sam scenariusz, że pewna część społeczeństwa uważająca się za lepszych musi najpierw zdobyć pod różną postacią jakieś tam przywileje w stosunku do innych a następnie aby je zagwarantować swym potomkom tak to zrobić aby je odziedziczyli po nich. Forma dziedziczenia jest tylko dopuszczalna w formie materialnej natomiast skierowana (również ukryta o czym pisałem powyżej) na różne funkcje w życiu publicznym, jest nie dopuszczalna bo prowadzi do rozwarstwienia, niesprawiedliwości i powolnej zapaści cywilizacyjnej danego kraju a po części także i narodu jako całości.


Copyright  2007 by Jan Z.T.
Autor dopuszcza kopiowanie i rozpowszechnianie pod warunkiem
podania autora i strony http://www.tezet60.republika.pl/index.html
 Artykyły > Strona głowna ** Poczta do autora - zapiska nr 21