Strona głowna < Artykuły

Współpraca z SB wg redaktora Szymanskiego to była zabawa

autor Jan Z.T. (12.02.2007 r)
(zapiska nr 20)


Swego czasu kiedyś i obecnie niektórzy dziennikarze nadal używają zwrotów w swych artykułach mających znamiona czystej w wyrazie ale ukrytej kalumnii rzuconej ot tak mimochodem np. w takim w specyficznym zwrocie
"...Gabriela Narutowicza
zamordował znienacka ideowy protoplasta rodziny Giertychów - niejaki Niewiadomski."
w artykule autorstwa p. M. Szymańskiego w bezpłatnej gazetce "Południe głos Mokotowa Ursynowa Wilanowa" o sygnaturze - Rok XII nr 8 (460) z dnia 3 III 2005 r.
Ten były dziennikarz "Trybuny Ludu" (z PRL-u), późniejszy jej zagraniczny korespondent w latach PRL-u, na łamach tej gazetki "Południe" w ramach cyklu felietonów pod tytułem "Tyrady zza lady" jest znany jako gorliwy przeciwnik wszelkiej lustracji oraz zagorzały wróg środowiska kombatantów z AK jak również sił patriotyczno narodowych. W swoich ostatnich artykułach często zajmował się sprawami ujawnianych tajnych współpracowników PRL-owskich służb specjalnych np. pana hrabiego W. Dzieduszyckiego w artykule pod lekko frywolnym tytułem
"Hrabia Tunio". Już z samego tytułu można wysnuć wniosek, że wieloletnią współpracę pana hrabiego z SB sprowadza p. redaktor w dalszej treści swego artykułu do farsy a raczej zabawy w stylu, cytuję:
"...cała jego działalność - pożal się Boże - agenturalna (raczej: plotkarska) była bardziej śmieszna niż paskudna."
a w końcowej treści artykułu w pytaniach retorycznych zadaje pytania:
"Pytanie brzmi: czy młodym ludziom z IPN-u nie szkoda marnować swoich doktoratów i naszych - podatników pieniędzy na takie pierdoły? A może chodzi tu o ośmieszenie lustracji jako takiej? Jeżeli tak to przepraszam! "
Ostatnie słowa przeprosin w sposób dobitny określają poglądy p. redaktora w temacie lustracji.

Można zadać słuszne pytanie. Jeżeli taka działalność była w swym wydaniu taka słaba i śmieszna to w ogóle po co PRL-owskie służby specjalne werbowały takich ludzi. Jest tylko jedna wg mnie w takim wypadku odpowiedź, że PRL-owskie służby stosowały zasadę pełnej inwigilacji wszystkich, zakładając setki tysięcy teczek nawet takim osobom którzy by nie stanowili nawet potencjalnego zagrożenia do obalenia ówczesnego komunistycznego systemu dyktatury ale do takiej ilości informacji o różnej tematyce musieli potrzebować tysięcy zwykłych konfidentów na każdym poziomie życia społecznego w kraju. Jest to stara doktryna jeszcze z czasów carskiej policji Ochrany przez nią stworzona, że jeżeli nie ma wroga to trzeba go stworzyć, z czego często korzystała aby wykazać się przed carem swoją użytecznością a z tego wynikająca ciągłą potrzebą jej istnienia. Późniejsza działalność bolszewickich służb specjalnych, dopracowana przez wcześniej ściganego przez tą Ochranę F. Dzierżyńskiego, który w całej rozciągłości wzorował się na jej metodach działania a w szczególności metodzie wszelakiej maści prowokacji, tworzenia przysłowiowych wrogów ustroju jako tzw. kozłów ofiarnych a następnie zacierania śladów w postaci potężnej dezinformacji (fałszowanie faktów, rozpuszczania plotek czy publikacji na zamówienie itp. czyli wszechobecny sofizmat w całej swej postaci wzmocniony dodatkowo przez usilną i wszechwładną indoktrynację).
Twórcami sofizmatu byli starożytni zaprzedani filozofowie greccy sprzed około 2500 lat którzy dla jałowego popisu retorycznego czy chęci zysku potrafili udowadniać oparte na fałszywych dowodach wszelkie twierdzenia. Co ciekawe Ci pierwsi filozofowie wyrośli z bardzo pięknego nurtu wędrownych nauczycieli (tzw. sofiści) którzy byli grupą przygotowujących obywateli do życia publicznego poprzez nauczanie etyki, retoryki, polityki i filozofii a głównym ośrodkiem ich zainteresowania był pojedynczy człowiek jako tzw. miara wszechrzeczy. Ale z biegiem czasu ta szlachetna działalność tych filozofów zapewne przez nie odpowiedni dobór i poziom nauczania swoich uczniów, została przez nich wypaczona i szczytna idea zeszła na manowce. Wynika z tego prosty wniosek, że szczytne ideały powinni głosić ludzie honoru, którzy potrafią się przyznać w odpowiednim czasie do ewentualnego błędu wynikającego z głoszonej ideologii i odsunąć się na bok gdy reprezentowane przez tą ideologię wartości są fałszywe. Często takie osoby nie mające honoru popadają właśnie w tzw. sofizmatyzm brnąc za pomocą fałszywej argumentacji w świat fikcyjnej ułudy, tworząc obłudną ale kruchą fasadę jako przykrywkę i wizytówkę dla reszty mniej zaznajomionych członków społeczeństwa. Nie wykluczone że, pierwsi komuniści wzorowali się na tych zdeprawowanych filozofach sofizmatu głosząc w początkach swej działalności szczytne ideały (oparte na fałszywych przesłankach) nie oświeconemu społeczeństwu na początku XX wieku. Efekty tej działalności poznaliśmy po 100 latach ale nadal wielu nie może w to uwierzyć.
Wspomniany p. hrabia po ujawnieniu jego nazwiska miał na tyle jeszcze honoru (bądź co bądź wywodzi się ze starej rodowej szlachty, M.N.G.), że potrafił się publicznie przyznać do współpracy z SB i poprosić o wybaczenie od osób którym mógł swoim (non nobilis) postępowaniem zaszkodzić.


Ale wracając do naszego p. redaktora. Wiadomo, że nie długo ma być opublikowany raport z likwidacji wojskowych służb specjalnych WSI (w PRL-u było to WSW czyli Wojskowa Służba Wewnętrzną, która obok czysto operacyjnych zadań także nękała zwykłych szeregowych żołnierzy będących na przepustkach wsadzając ich do aresztu pod byle błahym powodem. Patroli WSW po zauważeniu zwykły żołnierz już z dala musiał obchodzić szerokim łukiem). Czytając pisemko "Południe" oraz artykuł p. Szymańskiego pod krzykliwym (wg mnie krzykiem bezsilności) tytułem "Brzytwa w ręku wariata!" (syg. rok XIV nr 5 (545) dn. 8 II 2007 r.) dowiaduję się, że p. Szymański otwartym tekstem przyznaje się pośrednio do współpracy z PRL-owską wojskową służbą specjalną (wreszcie przysłowiowe szydło wyszło z worka i tego pana awersja czy w zasadzie wrogość do lustracji oraz poglądów patriotyczno narodowych nabiera innego znaczenia) słowami, cytuję:
"Przykład osobisty: działając wywiadowczo w latach 1982-86 w NRD i Berlinie Zachodnim nie zajmowałem się wcale liczną w tym ostatnim polską emigracją "solidarnościową", która znalazła się tu po ogłoszeniu stanu wojennego. Nie było potrzeby, bo sami kablowali na siebie PRL-owskiej rezydenturze masowo i dokładnie. Dnia któregoś jednak mój stały informator - niemiecki dziennikarz katolicki opowiedział mi o "chytrym" sposobie przesyłania przez zachodnio-berlińskich konspiratorów z "Solidarności' materiałów....
za pośrednictwem konduktorów radzieckich pociągów jadących przez Berlin Zachodni i NRD do Polski..."

w innej części artykułu również chyba nie zmyślone wywiadowcze tajemnice p. redaktora, cytuję:
"Bredzi się tyle o agentach PRL-owskich, że ponoć byli "bez reszty" na usługach KGB, a wszystko co zdobyli, ochoczo i w całości oddawali radzieckim. Większej bzdury nie słyszałem (od aut. a Kto mógł o tym słyszeć wtedy oprócz zaufanych tego systemu?). Sam uczestniczyłem w kilku operacjach polskiego wywiadu PRZECIW KGB, sam wyłudzałem (nie raz bardzo przemyślnie) radzieckie tajemnice od KGB-owskich agentów.....Ale w mojej teczce w IPN o tym na pewno ani słowa. Nie szkodzi: pocałujta w dupę wójta."

Ten ostatni cytat i słowa p. redaktora to w ramach pewnego ale bez dowodowego usprawiedliwiania się, że nawet w ramach swej tajnej działalności działał wg jego słów w zależności "...od sytuacji, od polskiego interesu i polskiej racji stanu w danym momencie.".
W tym ostatnim cytacie p. redaktor używając słów "polskiego interesu" myślałem, że doda słowo "narodowego" ale prawdopodobnie się powstrzymał (moja czysta imaginacja). Jak ogólnie wiadomo słowo "narodowy" było wyklęte w terminologii komunistycznej ponieważ obowiązywała doktryna "proletariusze wszystkich krajów łączcie się" dewiza gazety "Trybuna Ludu" w której "gorliwie i sumiennie" pracował ów Pan. Zapewne p. redaktor dzisiaj ma typowe poglądy kosmopolityczne (wredne w swej naturze wszelkiej myśli narodowej) bo tak jest wygodniej i łatwiej ale czy musi je szerzyć publicznie były agent w taki nie wybredny w wielu wpadkach sposób. Oczywiście jeżeli jest to tylko utarczka słowna na poglądy co do meritum sprawy, oparta na prawdziwych dowodach to można to przyjąć ale jeżeli jest to celowa działalność operacyjna, dyskredytująca jakieś osoby, zjawisko czy sprawę bez pardonu to nie. W tym wypadku bardzo ważna jest wiarygodność osoby szermującej swe poglądy - publicznie.


Wg mnie nie sądzę by ów Pan poprzez przymuszone wcześniejsze wyznanie stał się bardziej wiarygodniejszy a wręcz przeciwnie. Świadczy o tym pewna odpowiedź p. Szymańskiego na list pewnego czytelnika o patriotyczno narodowym nastawieniu w sprawie jak powinna wyglądać Polska. Na słowa czytelnika (z października 2006 r.) cytuję:
"Polacy muszą być patriotami i muszą wiedzieć, że Naród potrzebuje ojczyzny i państwa tak jak rodzina potrzebuje własnego mieszkania. Polacy muszą szanować ojczyznę. Nikomu nie powinny przeszkadzać nasze pomniki, nasze tablice pamiątkowe i wychowanie patriotyczne. Nie powinien Pan ośmieszać patriotyzmu i sugerować, że Polska może być krajem hoteli, knajp i burdeli i że tak będzie dobrze."

W całości ta odpowiedź czytelnika była zgrabnie sformułowana, merytorycznie i nie długa ale adresat w swej dosadności już na wstępie swej odpowiedzi określił ją jako "..referat patriotyczny.." a w następnych słowach, cytuję:
".. WOLĘ Polskę dobrych dróg, hoteli, knajp i burdeli od Polski pomników, tablic pamiątkowych etc. (od aut. niechybnie to nie dotyczy pomników komunistycznych wystawionych przez protoplastów p. Szymańskiego) A to mi wolno, wszak mamy w kraju krwawą i ciężko wywalczoną - niechybnie również przez Pana - wolność. I w ramach tej wolności będę w jednej z najbliższych "Tyrad" naigrywał się z Pana, robiąc go w konia, czyli w balona."

Pan redaktor kończy odpowiedź, brzmiącą z lekka zabarwioną ironicznie groźbą, cytuję:
"Sam Pan więc widzi, z jakim zimnym, cynicznym i pozbawionym zasad skurwielem wdał się Pan w polemikę..."
Do tych wymienionych określeń przez p. Szymańskiego zimny, cyniczny i pozbawiony zasad należy dodać nie przeciętna inteligencja (co zapewne należy przyznać p. redaktorowi) i mamy charakterystykę jakiej powinien odpowiadać dobry agent służb specjalnych. Taki agent nigdy nie powinien być publicznym autorytetem moralnym czy nauczycielem dla innych pod każdym pozorem oczywiście za wyjątkiem swej działalności stricte zawodowej.
Dlatego tak ważna jest lustracja również wśród dziennikarzy, faktycznych moralizatorów i piewców różnorakich poglądów czy idei współczesnego świata aby przynajmniej posiadali nie naganą, nie uwikłaną z ośrodkami spec służb, przeszłość.


Copyright  2007 by Jan Z.T.
Autor dopuszcza kopiowanie i rozpowszechnianie pod warunkiem
podania autora i strony http://www.tezet60.republika.pl/index.html
Artykuły > Strona głowna ** Poczta do autora - zapiska nr 20