Nie ma jak ustawowa korporacja

autor Jan Z.T. (6.02.2007 r.)
(zapiska nr 4)

Polski notariusz za potwierdzenie umowy zakupu (czy nawet darowizny na rzecz członka rodziny np. syna czy córki) mieszkania o wartości około 300 000 zł weźmie od nas
- około 2400 zł czyli około 774 USD, za samo sporządzenie aktu umowy wg szablonu z komputera, czynności która może zająć w przybliżeniu 30-40 min lub mniej.
- oprócz tego dodatkowo co najmniej 4 odpisy wynoszące w sumie 200 zł czyli około 64 USD
W sumie 2600 zł (838 USD) czyli jest to prawie 2 miesięczny zarobek netto średnio zarabiającego w Polsce pracownika. Natomiast w USA za to samą usługę amerykański notariusz w zależności od stanu weźmie tylko około 1 - 2 USD. Przy czym średni zarobek np. gospodarza bloku w Nowym Yorku wynosi około 2500 USD / miesięcznie. Zatem ta usługa wyniesie około 0,0006 przeciętnego zarobku w USA !!!
- oprócz tego w Polsce do opłaty za akt umowy sporządzony przez notariusza doliczany jest 22% podatek VAT (którego np. w USA w ogóle go nie ma, ponieważ jest uznawany za podatek anty obywatelski a np. w Japonii władze tamtejsze z wielkim wysiłkiem przeforsowały go tylko na 3%) czyli wyniesie to około 530 zł (171 USD).
W sumie polski obywatel musi za wymuszoną prawem umowę zapłacić łącznie z podatkiem około 3130 zł czyli 1009 USD, czyli około 2,4 średniej swojej pensji netto. Taka ano moralna dysproporcja budzi ze wszelkich miar oburzenie i rodzi pytanie czy Polska jest państwem obywatelskim czy państwem prawa dyktatu uprzywilejowanych grup zawodowych.
Stosując zasady proporcji polski notariusz ma stawkę przebicia około 1733 razy większą niż amerykański. Jest to bardzo bulwersujące tym bardziej że notariusze w Polsce należą do ścisłej kasty korporacyjnej chronionej dodatkowo od górnie przez nasze prawo przed wszelkimi objawami mogącej powstać konkurencji.


Jakby tego było mało Krajowa Rada Notarialna umieściła w swoim kodeksie etyki zawodowej zapis który uniemożliwia stosowanie niższych opłat za usługi notarialne. W ten sposób notariusze nawet we własnym korporacyjnym gronie w sposób formalny nie chcieli dopuścić do przejawów konkurencji. Jest to już wyraźny przejaw pychy i dbania tylko o swój prywatny interes. Nie liczenia się z resztą społeczeństwa i z otaczającą rzeczywistością w której przyszło nam żyć, tym bardziej że jakoby notariusz jest osobą tzw. zaufania publicznego. Bardzo dumnie to brzmi ale tylko brzmi i nic więcej. Tą sprawą zajął się w 2004 roku Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów który nałożył na Krajową Radę Notarialną 36 000 zł grzywny. Decyzję UOKiK poparł również Sąd Najwyższy.
Ale nawet usuwając ten zapis, w rzeczywistości na nic to się zdało ponieważ notariusze i tak stosują maksymalne opłaty zawarte w rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości z 28 VI 2004 r. a ewentualna negocjacja tej opłaty ze strony petenta jest z góry skazana na niepowodzenie. Najlepszym rozwiązaniem byłaby stała taksa notarialna a jej wysokość uzależniona procentowo od przeciętnej netto pensji pracownika w Polsce.


W dawnej Polsce szlacheckiej do przeniesienia własności np. wsi (o wartości o wiele wielokrotnie przekraczającej wartość dzisiejszego mieszkania w domu wielorodzinnym) wystarczał dokument tzw. list rezygnacyjny dotychczasowego właściciela na rzecz nowego właściciela. Na dokumencie świadczyli świadkowie zarówno ze strony sprzedającego jak i kupującego a świadkami mógł być każdy którego dobrały sobie strony umowy. W wielu wypadkach dla podniesienia rangi takiego dokumentu stawali się świadkami aktualni urzędnicy np. starosta czy kasztelan. Ale nie wątpliwie w takim wypadku taki starosta czy kasztelan pobierał odpowiednią opłatę której wysokość negocjonowano. Ale zawsze był to wolny i świadomy wybór obu stron umowy nie wymuszony przez Państwo w obrocie swoją własnością. Oczywiście nowy nabywca takiej wsi przedstawiał taki dokument w ówczesnym sądzie ziemskim, w którym to dokonywano odpowiednich zmian a któremu dzisiaj odpowiada Sąd Ksiąg Wieczystych. Czyli jak z tego wynika obywatel w XV - XVII wieku miał więcej swobód obywatelach niż dzisiaj a doktrynalny wpływ ówczesnej biurokracji na ówczesne życie w porównaniu do dnia dzisiejszego był znikomy.


Copyright 2007 by Jan Z.T.
Autor dopuszcza kopiowanie i rozpowszechnianie pod warunkiem
podania autora i strony http://www.tezet60.republika.pl/index.html
Artykuły > Strona głowna ** Poczta do autora - zapiska nr 4